sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 1 "Moje słowa nie odpowiadają moim myślom, a to poniża moje myśli..."

Zajechaliśmy pod wielki budynek szkolny. Uniwersytet ma na celu wyrzeźbić nowych sportowców. Z obawy o to, że w naszym kraju jest dyskryminacja i dziewczyny nie powinny grać w nogę, zapisałam się do szkoły jako chłopak. Mam na imię Oksana. Do szkoły zapisałam się jako Oskar. Rodzice nic nie wiedzą. Na szczęście już pojechali. Ruszyłam przed siebie ciągnąc walizkę. Ubrana byłam w jeansowe spodnie, koszulę w kratę oraz full capa. Dyrektorka przywitała mnie serdecznie i wskazała dalszą drogę. Wręczyła mi klucz. Ruszyłam przed siebie alejką. Po chwili znalazłam się przy budynku, w którym znajdowały się pokoje uczniów. Ciekawe z kim miałam go dzielić. Włożyłam klucz w zamek, przekręciłam i pchnęłam drzwi. W pokoju był straszny bałagan! Wszędzie walały się koszule, gacie i skarpety. Zamknęłam drzwi i ruszyłam ku nieruszonemu łóżku. Zaczęłam się wypakowywać gdy nagle usłyszałam za plecami "Hej". Odwróciłam się gwałtownie. Za mną stał wysoki blondyn, miał szczoteczkę w ręku, najwyraźniej przerwał mycie zębów. Wysportowany, piękne oczy i sympatyczny uśmiech. Wydawał się miły. Przynajmniej taka nawiedziła mnie pierwsza myśl.

- Hej. - przybrałam w miarę męski głos.

- Jestem Marco, a ty? - zapytał. Już miałam powiedzieć, że mam na imię Oksana, ale w ostatniej chwili się opamiętałam.

- Oskar. - odpowiedziałam.

- Sorry za ten bałagan. - rzucił i wrócił do łazienki.

- Ech, spoko.. - wyszeptałam. Nie znosiłam bałaganu. No przyznam. Mój pokój nie zawsze był idealnie wysprzątany, ale nie miałam porozrzucanych ubrań.

- Co mówiłeś? - krzyknął z łazienki.

- Nic! - rzuciłam i szybko wpakowałam bieliznę do szafki. Ciekawe co by sobie pomyślał na widok staników Oskara...Z łazienki dobiegły mnie głosy prysznica. Oj chyba prędko nie wyjdzie. Uporządkowałam swoje ciuchy w szafie. Po chwili padłam na łóżko i zajrzałam na fejsa.

- Ej stary! Na co się zapisałeś? - spytał.

- Na gałę, a ty? - odpowiedziałam.

- Też. - zaśmiał się, złapał za piłkę i wyszedł. Aha. Fajnie. Nawet nie zaproponował żebym z nim poszła. I zostawił ten okropny bałagan! Leżałam bezczynnie gapiąc się w ekran telefonu chyba z godzinę! W końcu postanowiłam, że wezmę prysznic bo się ściemniało. I niebawem pewnie wróci współlokator. Chwyciłam za potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic. Usłyszałam trzaśnięcie drzwi. Oho.. Marco wrócił. Wytarłam się pospiesznie i zaczęłam ubierać gdy nagle zdałam sobie sprawę, że nie wzięłam koszulki.

- CHOLERA! - zaklęłam.

- Co się stało? - dobiegł mnie głos Marco.

- Zapomniałem koszulki! - krzyknęłam.

- To co z tego? Nie możesz sobie jej tak po prostu wziąć? - zdziwił się. Faktycznie. Nie pomyślałam, że wpakuję się w takie coś.

- Nie bo się wstydzę.. - wyszeptałam.

- Zwariowałeś?! Nie jestem gejem! - odkrzyknął. - Zaraz ci ją podam. - dodał. Opatuliłam się pospiesznie ręcznikiem. Uchylił drzwi i podał mi koszulkę bez zaglądania.

- Dzięki. - powiedziałam. Ciekawe kiedy to wszystko się wyda...


__________________________________________
 I jest rozdział pierwszy :) Mam nadzieję, że wam się spodoba. Liczę na komentarze. Buziaki :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz