Zajechaliśmy pod wielki
budynek szkolny. Uniwersytet ma na celu wyrzeźbić nowych
sportowców. Z obawy o to, że w naszym kraju jest
dyskryminacja i dziewczyny nie powinny grać w nogę, zapisałam się
do szkoły jako chłopak. Mam na imię Oksana. Do szkoły zapisałam
się jako Oskar. Rodzice nic nie wiedzą. Na szczęście już
pojechali. Ruszyłam przed siebie ciągnąc walizkę. Ubrana byłam w
jeansowe spodnie, koszulę w kratę oraz full capa. Dyrektorka
przywitała mnie serdecznie i wskazała dalszą drogę. Wręczyła mi
klucz. Ruszyłam przed siebie alejką. Po chwili znalazłam się przy
budynku, w którym znajdowały się pokoje uczniów.
Ciekawe z kim miałam go dzielić. Włożyłam klucz w zamek,
przekręciłam i pchnęłam drzwi. W pokoju był straszny bałagan!
Wszędzie walały się koszule, gacie i skarpety. Zamknęłam drzwi i
ruszyłam ku nieruszonemu łóżku. Zaczęłam się wypakowywać
gdy nagle usłyszałam za plecami "Hej". Odwróciłam
się gwałtownie. Za mną stał wysoki blondyn, miał szczoteczkę w
ręku, najwyraźniej przerwał mycie zębów. Wysportowany,
piękne oczy i sympatyczny uśmiech. Wydawał się miły.
Przynajmniej taka nawiedziła mnie pierwsza myśl.
- Hej. - przybrałam w
miarę męski głos.
- Jestem Marco, a ty? -
zapytał. Już miałam powiedzieć, że mam na imię Oksana, ale w
ostatniej chwili się opamiętałam.
- Oskar. - odpowiedziałam.
- Sorry za ten bałagan. -
rzucił i wrócił do łazienki.
- Ech, spoko.. -
wyszeptałam. Nie znosiłam bałaganu. No przyznam. Mój pokój
nie zawsze był idealnie wysprzątany, ale nie miałam porozrzucanych
ubrań.
- Co mówiłeś? -
krzyknął z łazienki.
- Nic! - rzuciłam i
szybko wpakowałam bieliznę do szafki. Ciekawe co by sobie pomyślał
na widok staników Oskara...Z łazienki dobiegły mnie głosy
prysznica. Oj chyba prędko nie wyjdzie. Uporządkowałam swoje
ciuchy w szafie. Po chwili padłam na łóżko i zajrzałam na
fejsa.
- Ej stary! Na co się
zapisałeś? - spytał.
- Na gałę, a ty? -
odpowiedziałam.
- Też. - zaśmiał się,
złapał za piłkę i wyszedł. Aha. Fajnie. Nawet nie zaproponował
żebym z nim poszła. I zostawił ten okropny bałagan! Leżałam
bezczynnie gapiąc się w ekran telefonu chyba z godzinę! W końcu
postanowiłam, że wezmę prysznic bo się ściemniało. I niebawem
pewnie wróci współlokator. Chwyciłam za potrzebne
rzeczy i poszłam do łazienki. Weszłam pod prysznic. Usłyszałam
trzaśnięcie drzwi. Oho.. Marco wrócił. Wytarłam się
pospiesznie i zaczęłam ubierać gdy nagle zdałam sobie sprawę, że
nie wzięłam koszulki.
- CHOLERA! - zaklęłam.
- Co się stało? -
dobiegł mnie głos Marco.
- Zapomniałem koszulki! -
krzyknęłam.
- To co z tego? Nie możesz
sobie jej tak po prostu wziąć? - zdziwił się. Faktycznie. Nie
pomyślałam, że wpakuję się w takie coś.
- Nie bo się wstydzę.. -
wyszeptałam.
- Zwariowałeś?! Nie
jestem gejem! - odkrzyknął. - Zaraz ci ją podam. - dodał.
Opatuliłam się pospiesznie ręcznikiem. Uchylił drzwi i podał mi
koszulkę bez zaglądania.
- Dzięki. - powiedziałam.
Ciekawe kiedy to wszystko się wyda...
__________________________________________
I jest rozdział pierwszy :) Mam nadzieję, że wam się spodoba. Liczę na komentarze. Buziaki :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz