- Jezu! Sorry za spóźnienie! - krzyknęłam. Byłam spóźniona z piętnaście minut.
- Spóźniaj się ile chcesz, nasz trener przychodzi dopiero za dwadzieścia. - zaśmiał się Mario. Szczęka mi opadła.
- Sorry. Zapomniałem ci powiedzieć. - zaśmiał się Marco.
- Świetnie. To ja lecę na złamanie karku, a wy.. właściwie co wy robicie? - wkurzałam się.
- Oglądamy trening dziewczyn. - powiedział Moritz. Usiadłam obok nich i nadal wściekła obserwowałam trening dziewcząt.
- Idziemy do nich zagadać? - spytał Mario.
- Jeszcze pytasz! - prychnął Marco i obaj skierowali się w stronę grających dziewczyn.
- Idziemy? - skierowałam pytanie do Moritza i Kuby.
- Czemu nie. - uśmiechnął się Mo i popchnął Kubę przed siebie.
- Siema dziewczynki. - powiedział Marco.
- Hej. - odpowiedziała dziewczyna widziana przez nas na stołówce. Zaczęliśmy się przedstawiać. - Jestem Maya. - uśmiechnęła się.
- Wyskoczymy gdzieś? - spytał Mario.
- Słucham? Dopiero mnie poznałeś. - zachichotała.
- To co z tego? - nie dawał za wygraną.
- No dobra. - uśmiechnęła się i spojrzała w moją stronę. Pospiesznie schowałam włosy wystające spod full capa. Maya chyba domyśliła się, że jestem dziewczyną.
- Chłopcy! - rozległ się gwizdek. Trener wołał nas na lekcję.
* * *
Postanowiłam wrócić do pokoju okrężną drogą sama.
- Hej! Zaczekaj! - usłyszałam za plecami damski głos. Stanęłam i odwróciłam się. - Nie masz na imię Oskar, prawda? - uśmiechnęła się.
- Co? Coś sugerujesz? - udawałam.
- Przestań kłamać. Nikomu nie powiem. Spokojnie. - powiedziała. Zaufałam jej.
- Jestem Oksana. - ściągnęłam full capa z głowy i rozwiązałam włosy.
- Dlaczego udajesz chłopaka? - uśmiech nie schodził jej z twarzy. Chyba sądziła, że jestem jakąś kretynką.
- Wiesz.. dyskryminacja. Chłopcy mogą grać w nogę, a dziewczyny nie. - powiedziałam.
- Żartujesz? - zdziwiła się.
- Nie. W liceum chłopcy naśmiewali się, że jestem dziewczyną, że jestem cienka w gałę. - przyznałam.
- Ojj, nie mów tak. Po prostu trafiłaś na bandę kretynów. Widzisz, że tu wszyscy nie zwracają uwagi na twoją płeć. Możesz nawet zapisać się na boks, a będą cię traktować normalnie. - powiedziała.
- Chyba masz rację. No ale już pozamiatane. Co by powiedzieli gdyby nagle zamiast Oskara zobaczyli Oksanę? - zwiesiłam głowę.
- Na pewno byliby zdziwieni, ale nie mieliby tobie tego za złe. - powiedziała.
- Umówmy się, że wiesz o tym tylko ty. - powiedziałam.
- Okej, jasne jak chcesz. - zgodziła się. Związałam włosy, założyłam full capa i obie ruszyłyśmy w stronę ośrodka.
* * *
Leżałam na łóżku, gapiąc się w sufit. Rozległo się pukanie do drzwi. Niechętnie podniosłam się i je otworzyłam.
- O siema. - powiedziałam. Na korytarzu stał Mario.
- Jest Marco? - zapytał.
- Nie - powiedziałam.
- A gdzie jest? - zapytał.
- Nie wiem, mówił coś o kinie - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Kinie? Żartujesz?! Przecież umówiliśmy się na kręgle - zdziwiłam się. Ciekawe z kim wybrał się do kina. Pokazałam ręką, żeby wszedł do środka. Zamknęłam drzwi. Mario usiadł na łóżku współlokatora.
- Wiesz, mówił, że idzie z tobą i jeszcze paroma kumplami - powiedziałam.
- Dziwnie się ostatnimi czasy zachowuje - prychnął Mario. - Masz ochotę iść do kręgielni ze mną? - uśmiechnął się nieziemsko.
- W sumie czemu nie. I tak nie mam nic do roboty. - zaśmiałam się.
* * *
Na kręgielni wszyscy znali Mario. Dziwnie było iść obok popularnego chłopaka. Nie ukrywam. Był popularny. Od roku grał w szkolnej drużynie i był coraz lepszy.
- Nie ma Marco? - złapał Mario za ramię jakiś dobrze zbudowany blondyn.
- Nie, dzisiaj jest Oskar - uśmiechnął się Mario. Przybiłam żółwika z chłopakiem.
- Siema stary, jestem Łukasz. - przedstawił się.
- Siema. - rzuciłam. Stanęliśmy przy naszym stanowisku, które było wielokrotnie rezerwowane przez moich kumpli. Nie sądziłam, że kręgle to taka świetna zabawa. Z początku tylko się przyglądałam, bo nigdy nie byłam na kręgielni, ale potem dołączyłam się do Mario. Najpierw gadaliśmy o lidze, drużynie, mistrzostwach. Potem przeszliśmy do tematu o dziewczynach.
- Podoba ci się jakaś? A może masz jakąś? - spytał.
- O tak, mieszka we Wrocławiu. - skłamałam.
- Czemu nic nie mówiłeś? - usiadł przy stoliku. Zrobiliśmy sobie przerwę. Napił się coli.
- Jakoś tak.. wolę o niej nie rozmawiać, trochę tęsknię. - wyrzuciłam.
- Ahaa spox - zaśmiał się. - Mogę chociaż wiedzieć jak ma na imię? - spytał.
- Jessica. - wymyśliłam na poczekaniu. Jessica to moja koleżanka z liceum. Bardzo za nią tęsknię. Ona studiuje we Wrocławiu.
- Ładne ma imię - powiedział.
- A ty kogoś kochasz? - zapytałam.
- Bardzo podoba mi się Maya. Jest nieziemsko ładna! - zamyślił się. Uśmiechnęłam się na ten widok. Dziewczyna ma piękne włosy, oczy, twarz i ma świetny styl! A do tego jej charakter. Wiedziałam, że mogę jej zaufać.
- No tak. Dziewczyna grająca w nogę - nie przestawałam się uśmiechać.
- Takie są najlepsze. Niby twarde bo na boisku trzeba być twardym, a jednak są wrażliwe - wyraził swoje zdanie, a ja znowu wiedziałam, że popełniłam błąd. Mam nadzieję, że ten rok szybko minie, a ja będę mogła się "wypisać" i przyjść jako Oksana. - Mam rację? - wyrwał mnie z zamyślenia.
- No pewnie - przyznałam mu rację.
- Co robi Jessica? - zapytał.
- Studiuje medycynę, a poza tym zajmuje się muzyką - powiedziałam. Jessica jest bardzo utalentowana i w liceum była w klasie biol-chem. Ja zdecydowanie wolałam humana. Mimo to miałyśmy dobry kontakt i widziałyśmy się na przerwach oraz na hiszpańskim.
- Musi być bardzo inteligentna - przyznał Mario. Miał zaskoczony wyraz twarzy. Nie dziwię się.
- No pewnie. Idę do kibla - powiedziałam i ruszyłam. Nie wiedziałam tylko do którego wejść. Damskiego czy męskiego? Pchnęłam drzwi z tabliczką z napisem "TOALETA DAMSKA". Na szczęście nikogo nie było. Ściągnęłam full capa i rozpuściłam włosy. Spojrzałam się w lustro. Nie wiem ile spędziłam tam czasu, ale chyba dość dużo, bo nagle otworzyły się drzwi. Stanęła w nich Maya, a za nią widziałam Mario...
- Przypudruję tylko nosek i zaraz wrócę. - powiedziała zestresowana Maya, ale nie podziałało. Mario wtargnął za nią do toalety. Spojrzałam w dół. No tak.. w ręce trzymałam czapkę.
- Kim ty do cholery jesteś?! - wrzasnął Mario.
- Zaraz ci wszystko wyjaśnię - powiedziałam. Stres mnie zżerał. Mayę chyba też.
- Nie musisz. Wiem o co ci chodziło. Chciałaś wykorzystać mojego kumpla! - był cały czerwony.
- Daj spokój! To nie tak kochanie! - próbowała go udobruchać Maya.
- Ty lepiej też nic nie mów - nieco się uspokoił. - Wiedziałaś o tym i nic mi nie powiedziałaś - powiedział.
- Zrozum. Ona jest moją przyjaciółką - starała się wytłumaczyć, ale nic z tego.
- Nie żyjesz! - chciał mnie uderzyć, ale w pomieszczeniu znalazły się dwie dziewczyny.
- POMOCY POMOCY! W toalecie jest gwałciciel! - wrzeszczały a po chwili w toalecie znalazł się ochroniarz. Już widzę jakie będę miała kłopoty.
- Nic się nie stało? - spytała rudowłosa dziewczyna.
- Nie nie. Wszystko w porządku - powiedziałam na odczepnego. Obie ruszyły do drugiego pomieszczenia, w którym znajdowały się kabiny. Maya spojrzała na mnie smutna. Musiałam źle wyglądać. - Co teraz? - zapytałam.
- Nie wiem. Wracajmy do akademika. Coś wymyślimy - powiedziała.
* * *
- Czy Mario jest twoim chłopakiem? - zapytałam.
- No... tak - pokiwała głową.
- Jezu! Tak bardzo cię przepraszam! Zepsułam wasze relacje! - zaczęłam płakać i smarkać w kolejną chusteczkę.
- Nie martw się tym. Ty jesteś ważniejsza - przytuliła mnie mocno. - A teraz chodź - uśmiechnęła się. - Nie możemy dopuścić do tego, żeby się wygadał - pociągnęła mnie za rękę.
* * *
- Czego chcecie? - spytał naburmuszony.
- Chcemy wyjaśnić ci całą sytuację - zaczęła Maya.
- Mario, słuchaj. Nie chciałam, żeby tak wyszło. Proszę wysłuchaj mnie - spojrzałam na niego błagalnym tonem.
- Dobra, wejdźcie - skinął głową. Posłusznie wkroczyłyśmy do pokoju. Widać, że był kumplem Marco. Wszędzie walały się ubrania. W pokoju był Mo. No tak. Mieli razem pokój. Spojrzał zdziwiony w moim kierunku.
- Okej. To ja was zostawię samych - powiedział i wyszedł z pokoju. Najprawdopodobniej do Kuby.
- Więc o co chodziło w tym całym spisku? - spytał Mario opierając się o parapet.
- To nie był żaden spisek. Maya dowiedziała się o tym wczoraj - powiedziałam. - Zapisałam się do tej szkoły jako Oskar ze względu na to, że w liceum uważali mnie za idiotkę, kompletne beztalencie. Wszyscy uważali, że dziewczyna nie potrafi grać w nogę - opowiedziałam mu całą historię. Mario uspokoił się.
- Dobra. Nie powiem nic nikomu. Rozumiem Cię. Ale wiedz, że ciężko mi będzie okłamywać kumpli. I nie obiecuję, że im w jakimś czasie nie powiem - wzruszył ramionami. - To jak masz na imię? - spytał.
- Oksana - wyszeptałam i głośno przełknęłam ślinę. Pokiwał głową.
- Możecie już sobie iść? - spytał.
- Jasne - powiedziałam i podniosłam się z łóżka idąc w stronę drzwi. Maya ruszyła za mną.
* * *
Pchnęłam drzwi stołówki. Nie miałam ochoty na jedzenie, ale mimo to zjawiłam się tam. Zobaczyłam niedaleko siebie Mayę i Mario.
- Mario. Co z nami będzie? - spytała Maya.
- Nie wiem. Myślałem, że mogę ci zaufać - powiedział.
- Bo możesz! Nie zrozum mnie źle, ale polubiłam Oksanę i musiałam zachować jej tajemnicę - powiedziała zrozpaczona.
- Dobrze. Jestem w stanie to zrozumieć. Przemyślę to, okej? - poklepał ją po ramieniu i odszedł do pustego stołu. Najwidoczniej chłopcy jeszcze się nie zjawili. Podbiegłam do May'i.
- Jest mi z tym źle, że nie jesteście razem - powiedziałam.
- Oksana, daj spokój. Będzie dobrze. Trzeba patrzeć na wszystko z optymizmem - próbowała mnie uspokoić, ale nie udało jej się. Ruszyła w stronę stolika, przy którym siedziała Nika. Ja usiadłam przy moim stoliku koło Mario.
- Mario. Błagam cię. Mi nie musisz tego wybaczać, ale wybacz May'i. Ona cię kocha - powiedziałam.
- Oksana. Wiem. Ale muszę to przemyśleć - powiedział. Rozumiałam go. Niby wydawałoby się, że jest tylko podrywaczem, ale do May'i chował prawdziwe uczucie. - Nie chowam już do ciebie urazy. Ale jest mi ciężko okłamywać kumpli - dodał. To też rozumiałam. Nie umiałabym oszukać May'i ani Jessicy.
- Dzięki - lekko się uśmiechnęłam. Po chwili zjawili się Mo i Kuba. Obaj patrzyli zdziwieni na Mario. Jeszcze nie podejrzewali, że tą dziewczyną z pokoju ich kumpla byłam ja.
__________________________________________________
I jest rozdział 3 :) Na razie o wszystkim wiedzą tylko Maya i Mario.
A tak btw, co robił Marco w tym czasie? Jak myślicie? 3:)
Liczę na szczere komentarze, do nexta :*
__________________________________________________
I jest rozdział 3 :) Na razie o wszystkim wiedzą tylko Maya i Mario.
A tak btw, co robił Marco w tym czasie? Jak myślicie? 3:)
Liczę na szczere komentarze, do nexta :*
Świetny ; * Fajnie to zrobiłaś i robi się ciekawie <3
OdpowiedzUsuń@a_misiek <3
Dzięki xx
Usuń