poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 8 "Tak się zas­ta­nawiam czy nie jes­teśmy częścią ja­kiejś ko­medii pi­sanej przez psychopatę"

Znów ten dziwny koszmar. Tym razem zaczął się inaczej.


Oglądałam telewizję. Prawie mi się przysypiało gdy nagle usłyszałam "PSYCHOPATA NA WOLNOŚCI". Otworzyłam oczy najszerzej chyba jak umiałam. Spojrzałam w jasno świecący telewizor. Zerwałam się z kanapy, pobiegłam do przedpokoju. Szybkim ruchem narzuciłam na siebie kurtkę i wybiegłam na klatkę schodową. Biegłam po schodach w dół, wybiegłam bocznymi drzwiczkami, z których korzystał dozorca. Usłyszałam krzyki. Było ciemno. Środek nocy. Biegłam wąską uliczką między obdrapanymi blokami. (...)

 
Obudziłam się. Czy to możliwe, żeby sen powtórzył się parę razy? Przez okno wpadały już pierwsze promienie słońca. Leniwie podniosłam się z łóżka, ubrałam za dużą bluzę Mario. Aż nie wierzę, że nadal jej mu nie oddałam. Już nigdy w życiu nie pożyczy mi żadnej bluzy. Włożyłam na nogi trampki i wyszłam z pokoju zatrzaskując drzwi. Starałam się iść cicho, bo większość studentów o tej porze jeszcze spała. Ja z resztą też bym spała gdyby nie ten sen. Popchnęłam ciężkie drzwi od stołówki. Parę głów podniosło się i spojrzało w moją stronę. Jednak nikogo z tych uczniów nie znałam. Odwróciłam się i popędziłam na boisko. Usiadłam na zimnym krześle na trybunie. Trawa była jeszcze mokra. Z zamyślenia wyrwał mnie odgłos kroków na żwirku. Odwróciłam się w tamtą stronę. Po tym koszmarze w moim umyśle kłębiły się takie dziwne historie, że mogłam przysiąc iż w pierwszej chwili myślałam, że to duch. Była to jednak dziewczyna o niezbyt bladej, idealnej cerze, delikatnym uśmiechu, jasno niebieskich oczach i długich, falowanych, brązowych włosach. Usiadła obok mnie. Spoglądałam na nią. Nie wiedziałam czego ode mnie chce.
- Grasz w nogę? - spytała po dłuższej chwili milczenia. Pokiwałam twierdząco głową, nie wiedząc do czego przydatna jej będzie ta informacja. - Ja chodzę na boks - uśmiechnęła się szerzej. Widziała, że na nią patrzę i nic nie mówię więc kontynuowała. - Czemu siedzisz tutaj sama? - zamyśliłam się na chwilę.
- Miałam koszmar, na stołówce nikogo nie było więc przyszłam tutaj - powiedziałam obojętnie. Dziewczyna pokiwała głową na znak, że rozumie.
- Jestem Asteya - uśmiechnęła się wyciągając do mnie rękę. Zdziwiłam się trochę, ale ten gest świadczył o jej dobrym zachowaniu i wiedziałam, że ją polubię.
- Oksana - również podałam swoją dłoń.
- Wiem - zaśmiała się cicho - Oskarze - dodała. Spojrzałam na nią zaciekawiona.
- Marco jest dość popularnym chłopakiem w szkole. Wiedziałam, że miał współlokatora Oskara. Potem widziałam ciebie z długimi włosami - wyjaśniła.
- Och.. - westchnęłam - Zaraz.. nikomu nic nie powiedziałaś? Przecież mogłaby być z tego super sensacja! - powiedziałam entuzjastycznie.
- Co ty. Taka nie jestem - zaśmiała się. - Poza tym teraz jesteśmy sąsiadkami - dodała. Znów byłam zaciekawiona. - Mam pokój koło twojego - puściła do mnie oczko i szturchnęła mnie lekko w bok. - Jak przyśni ci się znów jakiś koszmar to wpadaj do mnie - powiedziała posyłając szczery uśmiech, po czym wstała i ruszyła w stronę stołówki.
- Dziękuję! - zawołałam. Wiedziałam, że uśmiech nie schodzi jej z twarzy. Była bardzo optymistyczną osobą. Już zdążyłam ją polubić. Nastała godzina 8.30 więc postanowiłam udać się na stołówkę. Promienie ciepłego słońca przedzierały się pomiędzy gałęziami drzew. Szłam alejką, mając nadzieję, że spotkam tam już Mayę i Nikę i będę mogła im opowiedzieć o moim śnie. Nie myliłam się. Nika leżała na stole i dalej spała, a Maya słuchała muzyki i przeglądała jakąś gazetę. Usiadłam bez słowa obok Niki. Podniosła głowę zaspana. Włosy miała tak rozczochrane, że szkoda gadać.
- Hej - przywitała się ze mną Maya, a Nika skinęła do mnie głową. Uśmiechnęłam się.
- Słuchajcie. Miałam okropny sen! - chciałam zacząć temat, ale zauważyłam, że Maya zadławiła się kawałkiem kanapki. W końcu się uspokoiła, ale nadal z przerażeniem wpatrywała się w gazetę.
- Co się stało? - spytała Nika słabym głosem. Najwidoczniej nadal spała.
- Zamknęli jakiegoś psychopatę! - krzyknęła wyciągając słuchawki z uszu. Spojrzałam na gazetę. Była z naszego miasta.
- Żartujesz! - zaśmiała się Nika. Zdecydowanie należała do zwariowanych dziewczyn.
- Nika! To nie jest śmieszne! - powiedziała zaniepokojona Maya.
- A wiesz co się stało? - spytałam.
- Zabił parę osób - przeczytała w gazecie - Stwierdzono u niego chorobę psychiczną - dodała.
- Huhuhu - Nika rozbudziła się już całkowicie. Szturchnęłam ją.
- Wiecie co? Od dwóch nocy śni mi się jakiś facet, który dusi innego mężczyznę - powiedziałam. Nie wiedziałam czy sen ma coś wspólnego z psychopatą, ale i tak miałam im go opowiedzieć prędzej czy później.
- Chcesz powiedzieć, że przyśniło ci się dzisiejszej nocy to samo co wczorajszej? - zdziwiła się Maya.
- No.. - przygryzłam wargę.
- Myślisz, że ma to coś wspólnego z tą całą akcją? - nie przestawała się na mnie patrzeć.
- Oksana jest jasnowidzem! - ucieszyła się Nika. Spojrzałyśmy się na nią rozbawione. - No co? - wzruszyła ramionami.
- Chyba czarnowidzem.. - westchnęła Maya.
- Co mam z tym zrobić? - spytałam.
- Nie wiem - Maya wzruszyła ramionami - Może powinnaś zrobić eksperyment. Wiesz, sprawdzić czy tej nocy przyśni ci się to samo - powiedziała.


*NIKA POV*

Szliśmy ulicą w stronę uniwersytetu z kubkami ciepłej kawy ze Starbucksa.
- Podobało ci się? - spytał Mo.
- No jasne - uśmiechnęłam się i wzięłam łyk kawy.
- Komu kibicowałaś? - spytał.
- Oczywiście, że Dortmundowi - wywróciłam oczami. Przygryzł wargę po czym mocno mnie przytulił. Było tak ciepło i przyjemnie. Zaburczało mi w brzuchu. Przygryzłam wargę mając nadzieję, że nie słyszał. Czułam, że się rumienię.
- Jesteś głodna? - spytał cicho się śmiejąc. Przytaknęłam. Teraz to już na pewno moje policzki były czerwone jak nos Rudolfa! - Chodź - wyszeptał mi do ucha i pociągnął za rękę do pobliskiej restauracji. Zjedliśmy pyszną pizzę, a potem wróciliśmy do pokoi. Ten wieczór zdecydowanie należał do najlepszych! A noc miała być jeszcze lepsza..

*OKSANA POV*

Opowiadałam akurat May'i o dziewczynie, która rozmawiała ze mną na boisku dziś rano gdy do pokoju wpadła Nika cała w skowronkach. Zamknęła drzwi i przylgnęła do nich plecami.
- Jak tam mecz? - spytałam.
- C...co? - Nika wyrwała się z rozmyślań.
- Pytam jak mecz - zaśmiałam się.
- A dobrze. Wygraliśmy - podeszła do swojej szafy.
- Co ty knujesz kochanie? - spytała Maya.
- Nic, nic - zapewniła Nika, pakując różne rzeczy do torebki. Nagle do pokoju wpadł Mo.
- MAM GUMKĘ! - ucieszył się. Nika gwałtownie się zarumieniła, a my z Mayą zaczęłyśmy się śmiać. No ładnie. - Ups.. - westchnął zawstydzony.
- To.. pa - rzuciła nieśmiało Nika po czym wyszli.
- Biedny Mario... - zaśmiałam się.
- Taa.. ciekawe czy o tym wie - zaśmiała się Maya.
- No nic.. ja też uciekam - przytuliłam przyjaciółkę i wyszłam. Wracając do pokoju pomyślałam o Marco. Gdzie on się podziewał?


_____________________________________________________________

I jest rozdział 8! Także..no..w życiu Niki i Mo zaczyna się coraz więcej dziać smjnnhnth <3 Jak myślicie, co z Marco?

Enjoy! xx

6 komentarzy:

  1. Świetne ,na pewno będę czytać dalej ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny ! Czekam na kolejne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. koleżanka poleciła mi twojego bloga świetny ! z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały ! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, mam w planach go kontynuować :)

    OdpowiedzUsuń